|
Sherlock Holmes po raz drugi |
|
|
Wpisany przez Patrycja Dziubczyńska
|
|
sobota, 07 stycznia 2012 15:19 |
|
Stało się. Niektórzy czekali na tą premierę z utęsknieniem inni może nieco mniej, ale 5 stycznia na ekrany polskich kin weszła druga część przygód Sherlocka Holmesa, z podtytułem: Gra Cieni. Po raz drugi za kamerą stanął Guy Ritchie, znany m.in. z takich obrazów jak: „Przekręt”, „Revolver” czy też „Porachunki”. Wydaje mi się, że Ritchie chciał zadowolić wszystkich, i fanów i nie fanów, bo w tym filmie znajdzie się coś dla każdego.
Tytułową postać gra znakomity Robert Downey Jr. Przy jego boku zawsze stoi wierny przyjaciel Dr John Watson (w tej roli Jude Law) , piękna kobieta Madam Simza Heron (Noomi Rapace) i w tym całym wątku nie może zabraknąć spiskowca, wroga i mistrza w jednym, słynnego Profesora Moriatego (rewelacyjny Jared Harris). Ta ostatnia postać to kunszt pracy aktora. To może śmiesznie zabrzmi ale widok jego zębów dodawał smaku całej postaci. Przebiegły kombinator i szanowany profesor w jednym – o cóż więcej można prosić? Nad scenariuszem pracowało małżeństwo Mulroney’ów: Michelle i Kieran. Troszeczkę mnie zawiedli, ponieważ chwilami tekst kompletnie nie pasował do danej sytuacji, nie można jednak odebrać im tego, że zrobili doskonałe nawiązania do historii i do cyklu książek Doyle’a. Za dobrą muzykę odpowiedzialny jest Hans Zimmer, zdobywca Oscara i autor ścieżek do takich filmów, jak: „Incepcja”, „Ostatni Samuraj”, cz też „Karmazynowy Przypływ”. Dla wielbicieli kina przygodowego znajdzie się mnóstwo zwrotów akcji i spora skala lokacji. Dla fanów komedii, znajdzie się kucyk, przezabawne gagi i genialne dialogi. Dynamiczny montaż, dużo akcji i ciekawa intryga.
Choć to okropne słowo polecam wszystkim tym, którzy kochają Sherlocka, z powieści Doyle’a. To przyjemne kino w doborowej obsadzie. Oglądając ten obraz na pewno się w niego wciągnięcie. Są osoby, które twierdzą, że większego gniota nie widziały. Wierzcie mi widziałam gorsze rzeczy i kompletnie nie zgadzam się z tym, że Doyle przewraca się w grobie, ponieważ to co widziałam w kinie jest żywym odzwierciedleniem tego o czym czytałam. Nigdzie nie jest napisane ani powiedziane, że „Sherlock Holmes: Gra Cieni” to wierna adaptacja dzieła wcześniej wymienionego pisarza. To odświeżenie i zarazem przypomnienie takiej słynnej postaci jaką był Holmes. W kinie bawiłam się świetnie i będę broniła tego obrazu przed każdym kto będzie go w jakiś sposób atakował. Zresztą, obejrzyjcie sami !
|