|
Bajki. Kiedyś związane z pewną formą edukacji, często zakończone puentą. Bohaterami bajek mogą być ludzie, a także zwierzęta, przedmioty i zjawiska, które uosabiają typy ludzkie. Bohaterem tego obrazu jest Kot, który występuje w butach. Został wychowany w ośrodku dla porzuconych dzieci i zwierząt. Traktowany jak człowiek, czasami jak zwierze wyrasta na pierwszoplanową gwiazdę filmu Chrisa Millera, który za ten właśnie obraz dostał nominację do Oscara 2012. Historia tego sierściucha nie jest temu reżyserowi wcale obca, ponieważ to on w roku 2007 wyreżyserował trzecią część przygód najlepszego przyjaciela kota – Shreka.
Pieczę nad scenariuszem objął David H. Steinberg I, który wykreował m.in. siódmą część American Pie. Muzyką zaś zajął się niejaki Henry Jackman, który przyczynił się do powstania tego autonomicznego dzieła w iście latynoskim charakterze. „Kot w butach” opowiada o tym jak wyglądało życie głównego bohatera zanim spotkał Shreka. Film przedstawia jego drogę od zdobywania szermierskich zdolności, poprzez miłość na zdradzie przyjaciela kończąc. Animacja może nie jest rewelacyjna, ale nie mogę jej zarzucić braku realizmu. Wszystko jest żywe, piękne i dostatecznie naturalne. Szczególną uwagę przykuwają animacje taneczne i mały szary kotek, który nieustannie bawi swoim mruczeniem, w stylu przeciągniętego „Uuuuuuu”. W pamięci każdemu kto skończył 16 lat utkwią żarty z życia wzięte. Dosadne dowcipy z mnóstwem podtekstów na pewno nie są dla dzieci. W rolach głównych Antonio Banderas (Kot w butach, w polskiej wersji W. Malajkat), Salma Hayek (Kitty, w polskiej wersji Izabella Bukowska), i komiczny Humpty Dumpty (Zach Galifianakis, w polskiej wersji Przemysław Stippa). Ten obraz da się lubić i da się go nie lubić. Jak wspominałam wcześniej, nie jest dla wszystkich. Moim zdaniem na pewno nie jest dla dzieci. Jest za to dla każdego, kto lubi się rozerwać. Dla każdego, kto chce zobaczyć kawałek dobrego montażu czy też posłuchać znośnie napisanej muzyki. Dla każdego kto lubi śmiać się z siebie i do siebie. Jest sympatycznie, nawet zabawnie i bardzo latynosko. Obejrzeć powinien każdy, kto choć trochę lubi takie klimaty.
Patrycja Dziubczyńska
|
Comments
RSS feed for comments to this post